Prawdopodobnie już w przyszłym miesiącu ujrzymy start należącej do SpaceX rakiety Falcon Heavy. Rakiety, która będzie najpotężniejszą rakietą na świecie od czasów Saturna V. Jej start był jednak planowany na dużo wcześniej. Co spowodowało jego opóźnienie?

SpaceX po raz pierwszy ogłosiło plany zbudowania cięższego wariantu Falcona 9 już w 2011 roku i wtedy też data inauguracyjnego startu Falcona Heavy została wyznaczona na dwa lata później, czyli 2013 rok. Mamy jednak listopad 2017 roku, a rakieta wciąż nie wzbiła się powietrze. Winnymi takiego obrotu spraw są dwie rzeczy, nie licząc jakichś drobnych opóźnień, które zawsze występują w przemyśle kosmicznym. Nagły i nieplanowany demontaż znajdującej się na Cape Canaveral platformy startowej SLC-40, która miała miejsce we wrześniu zeszłego roku, a drugim winowajcą jest Falcon 9. Postaram się wytłumaczyć dlaczego.

Opóźnienia Falcona Heavy na przestrzeni lat

Krótko o  ̶g̶w̶a̶ł̶t̶o̶w̶n̶y̶m̶ ̶p̶o̶ż̶a̶r̶z̶e̶  nieplanowanym demontażu platformy SLC-40 we wrześniu 2016 roku. Podczas, jak się wydawało, rutynowego testu statycznego, który jest wykonywany przed każdym startem i polega na zatankowaniu rakiety, sprawdzeniu systemów i odpaleniu silników na około 3 sekundy, Falcon 9 eksplodował niszcząc umieszczonego na pokładzie satelitę AMOS-6 i całą platformę startową. Pech chciał, że miało to miejsce około 4 miesiące przed planowanym startem Falcona Heavy z platformy LC-39A. W wyniku zniszczenia platformy SLC-40, wszystkie starty Falcona 9 zostały przeniesione na platformę z której miał wystartować Falcon Heavy, co uniemożliwiło jej dalszą modyfikację do przystosowania jej na przyjęcie cięższej rakiety. Pierwszy start z odbudowanej platformy SLC-40 został zaplanowany na 4 grudnia 2017 roku w ramach misji CRS-13 i to z niej będzie odbywała się teraz większość startów. Po wystartowaniu Falcona Heavy, platforma LC-39A przejdzie kolejną serię modyfikacji, które będą miały na celu przygotowanie jej na przyjęcie misji załogowych SpaceX w przyszłym roku. Tak więc z 4 miesięcy we wrześniu 2016  roku zrobił nam się rok i trzy miesiące.

Porównanie możliwości Falcona 9 i Falcona Heavy

A co z Falconem 9? Dlaczego to on miałby być jednym z powodów opóźnień? Odpowiedź jest bardzo prosta. Falcon Heavy pierwotnie miał być niczym innym jak Falconem 9 z dwoma dodatkowymi pierwszymi stopniami rakiety po bokach. Sam Musk często wspomina w wywiadach, że taki był plan i wydawało mu się, że zbudowanie takiej rakiety nie będzie niczym skomplikowanym. Okazało się jednak, że to nie takie proste, Falcon Heavy się znowu opóźniał, a sam Falcon 9 przez ten cały czas ewoluował. Obie rakiety nie przypominają pojazdów, które zostały zaprezentowane około 10 lat temu. Dziewiątka zwiększyła zdecydowanie swój udźwig, a jej pierwszy stopień został przystosowany do odzysku. Ostateczna wersja F9 nadejdzie w przyszłym roku i będzie cechowała się między innymi zwiększonym ciągiem silników i większą wytrzymałością, co pozwoli na kilkanaście startów bez większych napraw. Falcon 9 był cały czas ulepszany, a Falcon Heavy nie wyjechał nawet z hangaru. Miał być przecież „trochę” większym Falconem 9 o identycznej budowie, z dwoma dodatkowymi boosterami. Dlatego też rakieta, która poleci w grudniu, będzie prawdziwym składakiem. Dwa boczne człony są tymi samymi rakietami, które zostały odzyskane podczas misji Falcona 9 w 2016 roku. Biorąc pod uwagę szybki rozwój Falcona 9, Falcon Heavy w momencie startu będzie… przestarzały. Środkowy człon rakiety to nówka i zdecydowanie różni się od środkowego boostera Falcona 9 głównie ze względu na to, że musiał zostać dodatkowo wzmocniony do przyjęcia cięższych ładunków i wytrzymania większych sił działających podczas startu na rakietę. SpaceX będzie musiało więc oddzielnie budować środkowy człon dla FH, a nie o to przecież chodziło. Szkoda, że Falcon Heavy nie nadążył za Falconem 9.

Symulacja startu i lotu Falcona Heavy. Podczas pierwszej misji dwa boczne człony wylądują na lądzie a środkowy na OCISLY

Decyzja o budowie Falcona Heavy być może nie była najlepszą decyzją w życiu podjętą przez Elona Muska. Mimo to przynajmniej do pierwszych startów Big Fucking Rocket, Falcon Heavy pozwoli firmie na uszczknięcie jeszcze większego kawałka tortu, jakim są kontrakty na wynoszenie ciężkich satelitów na orbitę geostacjonarną transferową czy wysłanie turystów na lot dookoła Księżyca, który jest planowany na grudzień przyszłego roku. Falcon Heavy ze swoim zdecydowanie większym udźwigiem może okazać się również przydatny podczas wynoszenia satelitów internetowej konstelacji SpaceX lub różnych sond kosmicznych NASA, których czas lotu mógłby zostać znacznie skrócony. A potem nadejdzie BFR i będzie jeszcze ciekawiej.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco, to zapraszam do obserwowania mojego profilu OCISLY na Wykopie.

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
0