W piętnastym wieku naszej ery, Kolumb jako pierwszy europejczyk dopłynął do Ameryki. A tak naprawdę to nie. Za odkrywcę Ameryki powinniśmy uważać Leifa Erikssona, wikinga banity, który w okolicach roku 1000 dotarł na tereny dzisiejszego półwyspu Blablador. Ubisoft, liczę na jakieś growe wsparcie. Z biegiem czasu, Ameryka północna została skolonizowana przez Brytyjczyków. Ich twarde rządy zakończone zostały utopieniem kilku skrzynek z herbatą przez mieszkańców Bostonu. Dotknięci brakiem wywaru z liści Anglosasi wycofali się z kontynentu. Pozostawieni sami sobie Amerykanie poradzili sobie nieźle biorąc pod uwagę fakt że jakieś dwa wieki później wysłali ludzi na Księżyc. 

Amerykanie nie byli zadowoleni z faktu, iż rządzi nimi koleś oddalony o kilka tysięcy kilometrów. Podejrzewam, że brak internetu, czy jakiegokolwiek innego sposobu szybkiej komunikacji uniemożliwiał sprawne rządzenie kolonią po drugiej stronie oceanu. Być może w dzisiejszych czasach wyglądałoby to inaczej, ale wyobraźcie sobie, że jakiś facet z Podlasia zarządza kolonią na Madagaskarze na podstawie informacji, które docierają do niego z kilkutygodniowym opóźnieniem, a dodatkowo sam nigdy na wyspie nie był. 

Tym pokracznym wstępem docieramy do sedna mojej wypowiedzi, która opiera się opinii Elona Muska. Jakiś czas temu poinformował on, że Ziemia nie będzie generalnie miała zbyt dużo do powiedzenia w związku z tym, co się dzieje na Marsie. Według niego, mieszkańcy czerwonej planety powinni sami móc podejmować wszystkie decyzje. Trudno się z nim nie zgodzić. 

Wyobraźcie sobie, że jesteście marsjańskimi kolonizatorami, zakładacie pierwszą bazę itp. Po pewnym czasie znacie potrzeby i realia panujące na planecie lepiej niż ktokolwiek inny, a zdecydowanie lepiej niż koleś w garniturze siedzący za biurkiem kilka milionów kilometrów dalej. Gdyby to właśnie owy pan w garniturze miał podejmować decyzje dotyczące mojej przyszłości, czułbym się rozsierdzony. Ale to trochę jak w dzisiejszej polityce, gdy pewien ktoś nie mający pojęcia o danym regionie podejmuje decyzje na temat tego, co powinniśmy zrobić w sprawie Pcimia Dolnego. 

Ale nie zagłębiajmy się zbytnio w politykę, bo dobrze wiemy, do czego to prowadzi, a poza tym to się nie znam. Tak czy inaczej, ewentualna kontrola marsjan przez ziemian nie może skończyć się dobrze. W mojej opinii, zahamowało by to rozwój marsjańskiej kolonii przez źle podejmowane decyzje. Nie żeby ludzie mieszkający na Marsie byli nieomylni. Jednak gdy to oni sami będą podejmować decyzje, nawet te błędne, nie będą mogli za nie winić nikogo innego niż siebie samych. 

Z drugiej strony fajnie by było zobaczyć jak ziemniaki dostają w ciry od marsjańskich marines, ale tutaj popuszczam już totalnie wodzę fantazji. A wy co myślicie? Marsjan dla Marsjan, czy dla ziemniaków? 

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
3