O mnie

Zajmuję się popularyzacją sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych. Prowadzę Kosmiczną Propagandę oraz piszę artykuły na wielu innych stronach.

Nie, Elon nie wysyła Tesli w przestrzeń kosmiczną dla pieniędzy.

Wiele osób sugeruje, że wystrzelenie w kosmos Tesli Roadster jest niczym innym jak mistrzowskim zagraniem marketingowym mającym pomóc uratować upadającą od kilku lat Teslę. Biorąc pod uwagę, że w rzeczywistości firmie daleko do upadku, a sam Elon Musk posiada świetne poczucie humoru (kto pamięta ser na pokładzie Dragona 1?), ciężko się czyta te bezpodstawne artykuły napisane przez osoby nie mające jakiegokolwiek pojęcia w temacie.

Po pierwsze

Reklamowanie Tesli za pomocą SpaceX to zwykła bzdura. Nie twierdzę, że byłoby to coś złego, ale nic takiego nie ma obecnie miejsca i w tej chwili mogłoby przynieść firmie więcej problemów niż jakichkolwiek korzyści finansowych. Liczba zamówień taniego i elektrycznego Modelu 3 przekracza w tej chwili 500 000 egzemplarzy. Jeśli zechcesz zamówić swój pojazd dzisiaj, to nie oczekuj, że zostanie on Ci dostarczony przed 2019 rokiem. Tym bardziej jeśli mieszkasz w Europie. Tesla ma ogrom rzeczy na głowie (Gigafactory, Tesla Semi, SolarCity) i kolejna fala zamówień zdecydowanie nie ułatwiłaby firmie działalności.

The Model 3 body line slowed down to 1/10th speed

Ein Beitrag geteilt von Elon Musk (@elonmusk) am

Po drugie

Falcon Heavy to nowa, nieprzetestowana rakieta na pokładzie której nikt nie umieści nic wartościowego. Jak do tej pory, na pokładzie niesprawdzonych rakiet czy kapsuł kosmicznych umieszczano różnego rodzaju symulatory masy. Mógł to być blok metalu (Delta IV Heavy), krąg sera (Dragon 1), czy właśnie Tesla Roadster na szczycie Falcona Heavy. Podczas dziewiczego startu rakiety, wypadałoby przetestować ją najlepiej jak się da, a symulator masy ma właśnie w tym pomóc. Dzięki temu firma przekona się jak Falcon Heavy zachowa się podczas startu z ładunkiem ukrytym pod owiewkami. Ciężko znaleźć inne rozwiązanie jeśli nikt nie zgodzi się na wysłanie jakiegokolwiek instrumentu badawczego lub satelity. Nic w tym dziwnego. Zaprojektowanie i zbudowanie sondy kosmicznej jest niezwykle drogie i nikt nie zaryzykuje wystrzelenia jej w kosmos na niesprawdzonej rakiecie. Nawet jeśli start ten miałby być za darmo (w przeszłości oferowano darmowe loty na nowych rakietach i mimo to nie znalazł się chętny). Z udzielanych w przeszłości przez pracowników SpaceX informacji, możemy sądzić, że firma poszukiwała chętnego na ten lot, lecz jak widać nikt taki się nie znalazł. Warto również dodać, że ładunek na czas startu jest zawsze ubezpieczony. W przypadku lotu na nowej rakiecie, ubezpiecznie byłoby niesamowicie drogie, co jeszcze bardziej podważa sens wystrzelenia cennego ładunku na niesprawdzonej rakiecie.

Ser z pokładu Dragona 1

Po trzecie

Czy można było wymarzyć sobie lepszy symulator masy niż należącą do Muska, czerwoną Teslę Roadster, która przez wieczność będzie podróżować na orbicie okołosłonecznej z aphelium sięgającym orbity Marsa grając przy tym “Space Oddity”? Nie sądzę. Aż się boję co poleci jako symulator masy na pokładzie Big Falcon Spaceship. Wiele osób uważa, że Elon Musk to przebiegły mistrz marketingu próbujący za wszelką cenę ratować Teslę, kiedy w rzeczywistości jest on po prostu człowiekiem (?) z poczuciem humoru równie wielkim co jego rakiety i plany na przyszłość.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco, to zapraszam do obserwowania mojego profilu OCISLY na Wykopie i fanpage.