Panująca na Marsie burza pyłowa objęła zasięgiem całą planetę

Na początku czerwca, NASA poinformowała o zaistnieniu na Czerwonej Planecie burzy pyłowej, która uniemożliwiła dalsze prace łazika Opportunity i zmusiła robota do przełączenia się w tryb uśpienia. Wszystko z tego względu, że funkcjonowanie urządzenia uzależnione jest od dostępności promieni słonecznych, których ilość docierająca do powierzchni została niemal całkowicie ograniczona. Jak się teraz okazuje, burza urosła do jeszcze większych rozmiarów i objęła swoim zasięgiem całą planetę.

Burze pyłu marsjańskiego występują w sezonie letnim na półkuli południowej planety mogą stać się bardzo intensywne i potencjalnie niebezpieczne dla przebywających na Marsie robotów. Obecnie trwająca burza jest podobna do tej, która miała miejsce w 2007 roku i spowodowała utratę łazika Spirit. Łazik Curiosity ma to szczęście, że jest zasilany generatorem RTG i w jego przypadku naukowcy nie muszą się martwić o brak energii. “Ciekawość” wykonała nawet kilka zdjęć trwającej burzy pyłowej, dzięki czemu każdy z nas ma okazję lepiej poznać ekstremalne marsjańskie warunki.

Burze marsjańskie występują latem na półkuli południowej, kiedy światło słoneczne ogrzewa cząsteczki kurzu i podnosi je wyżej do atmosfery, tworząc więcej wiatru. Powstały w ten sposób wiatr podnosi jeszcze więcej pyłu, tworząc pętlę sprzężenia zwrotnego, którą naukowcy NASA wciąż starają się zrozumieć. Ponieważ południowy region polarny jest latem skierowany w stronę Słońca, dwutlenek węgla zamarznięty w kapeluszu polarnym odparowuje. Efektem tego jest zagęszczenie atmosfery i zwiększenie ciśnienia powierzchniowego, co usprawnia proces, pomagając w zawieszeniu cząsteczek pyłu w powietrzu. W niektórych przypadkach chmury pyłu mogą osiągać wysokość do 60 km lub więcej.

NASA sugeruje, że burza, której początkowe rozmiary odpowiadały wielkości Ameryki Północnej i Rosji łącznie, potrwa od miesiąca do dwóch. W takiej sytuacji należy zadać sobie pytanie, czy i w jaki sposób jesteśmy w stanie przygotować załogową wyprawę na takie warunki. Globalne burze pyłowe nie występują często, średnio raz na kilka lat. Zazwyczaj zajmują mniejsze obszary i ustępują po upływie około tygodnia. Ewentualna kolonia będzie musiała się jednak – prędzej czy później – z panującą na Marsie naturą zmierzyć.

Jednym z rozwiązań są miniaturowe reaktory atomowe, które uczyniłyby kolonię odporną na ograniczoną ilość promieni słonecznych docierających do powierzchni lub duże magazyny energii pozyskiwanej za pomocą paneli słonecznych. Drugą rzeczą, która musi zostać wykonana jest stworzenie lepszych, dokładniejszych modeli klimatycznych Marsa, co ostatecznie pozwoliłoby naukowcom precyzyjnie przewidywać marsjańską pogodę i w konsekwencji zapewnić niezbędny czas na przygotowanie się do nadchodzącej burzy.

 

Źródło: Universe Today

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
1