Powoli nabierający rozpędu podbój przestrzeni kosmicznej doprowadzi nas do jednej z dwóch rzeczy. Albo ludzkość stanie się gatunkiem wieloplanetarnym, albo wyginie. Kolonizacja innych planet nie wyklucza upadku całej cywilizacji i śmierci wszystkich przedstawicieli, ale szanse na to znacznie ogranicza. Po przeciwnej stronie znajdziemy gatunek, który nigdy nie stworzył samowystarczalnej bazy na innym ciele niebieskim. Prawdopodobieństwo tego, że jeden kosmiczny kamień, pandemia, wojna czy cokolwiek innego doprowadzą do jego wyginięcia są znacznie większe. Jak więc doprowadzić podbój kosmosu we właściwym kierunku? Należy porwać za sobą miliony.

Po co zawracać sobie głowę wyglądem?

Właśnie. Po co? Najważniejsze, że spełnia swoje zadanie, prawda? Kapsuła kosmiczna Sojuz jest okropna, ale wykonuje powierzone jej misje znakomicie. Pomijając ostatni wypadek, który mogli przypłacić życiem astronauci i kilka innych mniejszych lub większych katastrof w przeszłości. Sojuz robi dokładnie to do czego został zaprojektowany. Nie musi dobrze wyglądać, bo jest finansowany z budżetu państwa i jego zadaniem jest dostarczanie astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną, a nie Saszy i Dimitrija na powierzchnię Czerwonej Planety.

Znaczna większość państwowych agencji kosmicznych, czy też prywatnych firm pokroju United Launch Alliance nie zawraca sobie zbytnio głowy wyglądem. Nie chcę mówić, że nie są to firmy z ambicjami SpaceX, ale nie trzeba być takim fanbojem jak ja, żeby to wiedzieć. Znaczna większość organizacji kieruje się hasłem – “BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM!” – i czy należy je za to winić? Zdecydowanie nie. Dopóki żaden człowiek nie przypłaci życiem misji powinniśmy im gratulować zaprojektowania niezawodnego systemu.

Mam jednak pewien problem z hasłem “BEZPIECZEŃSTWO PRZEDE WSZYSTKIM!”. Mamy przecież XXI wiek. Połączenie bezpieczeństwa i dobrego, futurystycznego wyglądu nie jest już tylko i wyłącznie domeną komiksów Marvela. Chcemy lecieć na Marsa, Księżyc i jeszcze dalej w brzydkich pojazdach i skafandrach? Czy w taki sposób zainteresujesz laika eksploracją kosmosu? Tak jak wspomniałem, podbojem kosmosu muszą ekscytować się miliony, a nie tylko garstka fanatyków oglądająca starty indyjskich rakiet o 4 nad ranem w niedzielę. Jeśli nie, to kto w ten kosmos poleci? Skąd weźmiemy pokolenie zapatrzonych w kosmos inżynierów? Jak zainspirujemy ludzi do nauki o nas samych, wszechświecie i wszystkim innym lepiej niż wysyłając w kosmos czerwony kabriolet czy transmitując na żywo lądowanie rakiety. SpaceX przybliża nam pozornie daleką przyszłość i przestrzeń kosmiczną i robi to w fajny sposób.

Make space exploration sexy (again?)

Dodajcie w komentarzach bardziej pociągającą rzecz niż pierwszy stopień Falcona 9 lądujący na platformie LZ-1 na Florydzie. I’ll wait.

Nic?

Nie szkodzi. Nie ma w tej chwili nic lepszego.

Skafandry kosmiczne SpaceX są w porównaniu do skafandrów kosmicznych ULA prawdziwym kontrastem pomiędzy XXI a XX wiekiem. Czy skafandry SpaceX są przez to, że dobrze wyglądają, mniej bezpieczne? Nie. Przeszły przez takie same testy NASA jak skafandry ULA i nikt nie zgodziłby się na wysłanie astronautów w kosmos w sprzęcie mniej bezpiecznym niż jest to wymagane.

Czy skafandry SpaceX zostały po raz pierwszy zaprezentowane na szczupłym modelu? Jest możliwe. Niewykluczone też, że dwójka astronautów w skafandrach SpaceX, której zdjęcie hula po internecie, ma lekką nadwagę albo szeroką budowę ciała. Nie wiem, ale się domyślam. Wiem jednak, że wygląd może jak najbardziej iść w parze z bezpieczeństwem.

Podbój przestrzeni kosmicznej musi stać się produktem, który każdy będzie chciał mieć. Jak chcesz sprzedać produkt, który nie jest sexy i sprawić żeby był pożądany na całym świecie?

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
4