Jak poinformował wczoraj Jim Bridenstine, administrator NASA, załogowa kapsuła SpaceX najprawdopodobniej nie wykona lotu testowego na ISS w styczniu 2019 roku. Powodem dodatkowego opóźnienia, według oficjalnych informacji, mają być problemy ze spadochronami Dragona 2. Nieoficjalnie, lot kapsuły Boeinga opóźnił się o nawet 2 miesiące. Najwyraźniej nikt nie chce, aby doświadczona i stara firma nie wypadła źle na tle młodej i ambitnej ekipy SpaceX.

Dawno dawno temu, za siedmioma stanowiskami startowymi i za siedmioma centrami badawczymi była agencja kosmiczna. Agencja ta potrafiła stanąć do walki z wielkim mocarstwem ze wschodu i wysłać człowieka na Księżyc. 50 lat temu! Niestety. Po wspaniałej przygodzie w naszym kosmicznym ogródku, program załogowej eksploracji głębokiego kosmosu został anulowany. Od tamtej pory, aż do 2011 roku, obecność amerykańskich astronautów w przestrzeni kosmicznej sukcesywnie spadała. Najpierw byli na Księżycu, potem na niskiej orbicie okołoziemskiej, a na końcu zostali bez własnego środka transportu. Rozwiązaniem okazało się wykupienie lotu na pokładzie rosyjskich kapsuł. Fakt, są dobrze przetestowane i dostarczyły setki astronautów w kosmos. Faktem jest również to, że NASA absolutnie nie przeszkadza, iż jej astronauci jesienią tego roku niemal przypłacili życiem jeden z takich lotów. Przecież niecałe dwa miesiące później, jak gdyby nigdy nic, ma się odbyć kolejny lot. Oprócz tego, rosyjskie statki bywają czasem dziurawe. Czy to problem? A skądże.

Problemem jest SpaceX i ich gwałtowny, nieprzewidziany przez nikogo w NASA, rozwój. Podejrzewam, że gdyby agencja w 2008 roku wiedziała, iż przyznając firmie Elona Muska kontrakt i ratując ją przed bankructwem doprowadzi do powstania przedsiębiorstwa z najlepszymi rakietami na świecie, zastanowiłaby się nad tym przynajmniej dwa razy.

I tak, na 8 stycznia (nieoficjalna data) zaplanowany był start załogowej kapsuły (bez załogi na pokładzie, lot testowy) Dragon 2 na Międzynarodową Stację Kosmiczna. Pojazd już od jakiegoś czasu znajduje się na Florydzie i według SpaceX jest gotowy do lotu. Co więcej, kilka dni temu NASA wypuściła informację prasową o locie, aby dziennikarze branżowi mogli zgłosić się po akredytację na start.

Być może w NASA uznali, że SpaceX idzie zbyt dobrze. Być może liny spadochronu nie są wykonane z włosia jednorożca, tak jakby życzyła sobie agencja. Być może Boeing wyraził swoje niezadowolenie z faktu, iż ich Starliner poleci znacznie później. Nie wiem. Wiem, że to nie pierwszy raz, kiedy NASA swoimi wymaganiami z innego Wszechświata torpeduje działania SpaceX.

Zanim kapsuła trafiła na Florydę, zarówno spadochrony jak i cała reszta systemu przeszły przez odpowiednie testy. Wątpię, aby firma ryzykowała śmierć astronautów przymykając oko na jakieś problemy podczas testów spadochronów. Nie słyszałem też żeby podczas któregoś z testów spadochrony nie zadziałały.

Pierwotnie artykuł ten miał być na temat kontraktów NASA, które zostały przyznane firmom w celu zbudowania lądowników księżycowych i pomocy w budowie bazy lunarnej. Można zrozumieć fakt, że SpaceX nie zostało wybrane. Firma buduje największy statek kosmiczny w historii, a agencja zwracała podczas wyboru uwagę na małe lądowniki i nowe firmy. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie wybrane zostało Blue Origin wraz z lądownikiem Blue Moon. Dlaczego pośród nagrodzonych, młodych firm znajduje się Lockheed Martin? Też nie wiem, ale się domyślam 😉

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
8