Miliardy miliardów galaktyk. W nich, miliardy miliardów układów planetarnych i jeszcze więcej światów. Niektóre z nich są podobne do Ziemi, a kto wie, może nawet zasiedlone przez inteligentne formy życia. Nie wiemy, czy jesteśmy sami we Wszechświecie. Niewykluczone, że nigdy się nie dowiemy. Aby poznać odpowiedź na te i inne stawiane przez ludzkość pytania musimy wyruszyć ku gwiazdom. Nadrzędnym celem gatunku ludzkiego powinna być ekspansja w przestrzeń kosmiczną. Tylko w ten sposób zapewnimy naszej cywilizacji świetlaną przyszłość i odkryjemy skrywane tajemnice. Aby tego dokonać, kosmos musi stać się naszym domem. Stacje orbitalne, kolonizacja planet, eksploatacja ciał niebieskich w celu pozyskania niezbędnych surowców – osiągnięcie tych rzeczy leży w zasięgu naszych dłoni i jest bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Kto dał nam jednak do tego prawo i czy przestrzeń kosmiczną możemy zagarnąć “dla siebie”?

Ziemia od zawsze była naszym domem i zawsze nim będzie. Nawet jeśli za 100 000 lat warunki klimatyczne lub inne, bliżej nieokreślone wydarzenie uniemożliwi dalsze życie na planecie, Ziemia będzie wspominana przez potomków dzisiejszych ludzi jako planeta “matka”. Wychodząc w kierunku prawa do “posiadania” kosmosu, warto przyjrzeć się na początek Ziemi.

Życie pojawiło się na naszej planecie jakieś 3,9 miliarda lat temu, a niektórzy z naukowców sugerują, że mogło dojść do tego nawet wcześniej. Z naszej perspektywy, śmiem twierdzić, iż doszło do tego bardzo szybko, bo jakieś 500 – 600 milionów lat po pełnym uformowaniu się planety. Idąc dalej, Wszechświat potrzebował około 10 miliardów lat, aby powstała Ziemia. Następnie, zaledwie 0,5 miliarda lat później, pierwsze życie pojawiło się na naszej planecie. Minęły kolejne 4 miliardy lat i formy inteligentnego życia wyewoluowanego z jednokomórkowych organizmów wylądowały na Księżycu oraz wysłały czerwony kabriolet w kosmos. Biorąc pod uwagę wielkość Wszechświata, wysoce nieprawdopodobne jest, aby ludzkość była jedynym inteligentnym gatunkiem powstałym do tej pory. Zagłębiam się jednak teraz zbytnio w temat Paradoksu Fermiego, a nie o tym chcę rozmawiać. Jest to moim zdaniem temat nad którym można debatować dniami i nocami, a na koniec i tak nic z tego nie wyniknie, bo zwyczajnie nie znamy na niektóre rzeczy odpowiedzi. Wspomniałem jednak o tym, ponieważ obecność inteligentnych form życia miałaby bez wątpienia wpływ na zagarnianie obszarów przestrzeni kosmicznej. Nie mamy jakichkolwiek dowodów na ich obecność. Na potrzeby artykułu, przyjmijmy iż jesteśmy we Wszechświecie sami.

Prawo międzynarodowe

Według prawa międzynarodowego, które przestrzegane jest według własnego widzimisię, żaden naród nie może rościć sobie prawa własności do przestrzeni kosmicznej ani żadnego ciała niebieskiego. Działania prowadzone w kosmosie muszą być zgodne z międzynarodowym prawem, a narody biorące udział w tych działaniach muszą przyjąć odpowiedzialność za daną agencję rządową lub pozarządową.

Prawo obowiązujące w przestrzeni kosmicznej porównać możemy do prawa morskiego. Jeśli znajdujesz się na stacji orbitalnej zbudowanej przez Blue Origin, przebywasz na terytorium zależnym od Jeffa Bezosa i rząd Stanów Zjednoczonych, o ile dobrze zrozumiałem. Jednak tuż po opuszczeniu pokładu stacji ponownie wkraczasz na “wody międzynarodowe” – obszar przestrzeni kosmicznej należący do każdego.

Sytuację z prawnego punktu widzenia porównać możemy do prostego “kto pierwszy ten lepszy“. Europejska Agencja Kosmiczna zakładając bazę na Księżycu nie zagarnie całego satelity dla siebie. Jeśli jednak uprzedzi, dajmy na to Chiny i założy kolonię w okolicy cennych surowców naturalnych, tym samym zapewni sobie do nich dostęp i odetnie go innym. Nie widzę powodu, ani nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której przedstawiciele Państwa Środka dzielą się ze światem złożami Helu-3, jeśli to oni zdobyli do niego dostęp jako pierwsi. Nie uważam też, aby było w tym coś złego. Zasada, “kto pierwszy ten lepszy” może napędzić nowy kosmiczny wyścig, który obecnie w zasadzie nie istnieje. Oczywiście nie powinniśmy posuwać się w tym przypadku za daleko. Brakuje nam tylko tego, abyśmy zaczęli do siebie strzelać na powierzchni Księżyca.

Z innego punktu widzenia

Dobrze więc, opisaliśmy po krótce jak sytuacja wygląda z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Jednakże wciąż nie jest to coś, o czym chciałem w tym artykule napisać.

Jak już wspomniałem, życie powstało na Ziemi jakieś 4 miliardy lat temu. Atomy z których zbudowane są nasze ciała, powstały miliardy lat temu w sercu umierających gwiazd. Podstawowy budulec organizmów żywych, planet, ludzi, gwiazd oraz wszystkiego innego co nas otacza jest ten sam. Atomy tlenu płynące w mojej krwi są takimi samymi atomami tlenu, które możemy zaobserwować w odległych o miliony lat świetlnych mgławicach. Krótko mówiąc, Wszechświat to my. Jego niezbyt inteligentna część. Można więc rzecz, iż odkrywając nowe planety, Wszechrzecz poznaje samą siebie.

To prawda, gatunek ludzki charakteryzuje się ogromną ilością negatywnych cech. Wiele osób uważa, iż jesteśmy rakiem żyjącym na ciele umierającego świata. Nie zgadzam się z tą opinią. Wiele naszych decyzji podjętych zostało wtedy, kiedy nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy, że coś jest złe. Szczerze wątpię, aby na początku rewolucji przemysłowej ludzie myśleli o tym, jaki katastrofalny wpływ na klimat mogą mieć ich działania. Potem było już zwyczajnie za późno. Miejmy nadzieję, że z pomocą nowych technologii uda nam się naprawić to, co zepsuliśmy.

Wspomniałem o tym, ponieważ często słyszę głosy sugerujące, że ludzkość powinna wyginąć. Nie roznosić owego “raka” na inne planety. Po co mamy kolonizować Marsa? Chcemy zniszczyć kolejną planetę?

A to nie takie proste. Życie i Wszechświat nie są czarno-białe. To prawda, daliśmy ciała na naszej planecie, ale przede wszystkim z niewiedzy. Uwierzcie, nie każdy miliarder i szef korporacji to krwiopijca chcący mordować pracowników oraz planetę. Ludzie nami rządzący nie różnią się od nas niczym. Trafiają się dobrzy i źli. Tak jak podczas czterowymiarowej podróży w przyszłość zwanej życiem, spotykamy osoby przyjazne, jak i wrogo nastawione.

Nie jesteśmy zakałą Wszechświata. Nie jesteśmy jego chorobą. Nazwałbym nas, niewiarygodnie mało prawdopodobnym wybrykiem ewolucji. Biorąc jednak pod uwagę długość trwania ewolucji życia na Ziemi i ilość kombinacji jakich stworzyła, ludzie lub gatunek im podobny musieli powstać prędzej czy później.

Życie czyli Wszechświat

Dochodząc do sedna moich wywodów, chcę zauważyć, iż celem życia ziemskiego jest podróż do gwiazd. Wracając raz jeszcze do hipotetycznego życia pozaziemskiego, uważam, że także w jego przypadku cel jest identyczny. Śmiem twierdzić, że każda inteligenta forma życia we Wszechświecie ma ten sam cel. Być może dlatego jak do tej pory nikogo nie spotkaliśmy. Cywilizacje rodzą się i umierają na drodze do poznania siebie samych. Bo czym innym jest próba rozwikłania tajemnic Wszechświata. O ile nie jesteśmy sami, oczywiście.

Z uśmiechem na twarzy i pewnością siebie mogę napisać – Mamy prawo do posiadania kosmosu. Mamy prawo do kolonizacji planet i budowy baz orbitalnych. Czymże byłoby ludzkie życie i nasza egzystencja, jeśli poszukiwanie odpowiedzi na to kim jesteśmy, byłoby zakazane?

Wszechświat jest niebezpieczny, lecz stoi przed nami otworem. Mamy prawo do tego, aby poznać jego najskrytsze tajemnice. Tym właśnie jest życie i to powinno być nadrzędnym celem naszej cywilizacji. Mam nadzieję, że nie przegapimy tej okazji, ponieważ “okno” pozwalające nam polecieć do gwiazd, nie będzie wiecznie otwarte.

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
9