Już 1 grudnia rakieta Falcon 9 wyniesie w przestrzeń kosmiczną aż 64 satelity. Wśród nich znajdzie się orbitalny reflektor, szklarnia oraz polski cubesat PW-Sat2, nad którym pracowali studenci z Politechniki Warszawskiej. W misji wykorzystany zostanie pierwszy stopień rakiety, dla którego będzie to już trzeci start w historii.

Jedna misja – wiele ładunków

Wystrzeliwanie kilkudziesięciu cubesatów podczas jednego startu może początkowo brzmieć jak przepis na świetny (z punktu widzenia klientów i dostawców) biznes. I rzeczywiście by tak było, gdyby nie problem z dostarczeniem wszystkich ładunków na czas. Dobrze wiemy, że opóźnienia w przemyśle kosmicznym nie są niczym niespotykanym. Zarówno w przypadku budowy rakiety, czy też satelitów i jakichkolwiek innych pojazdów kosmicznych. Dlatego też SSO-A, jak nazwana została nadchodząca misja Falcona 9, przez długi czas była przesuwana.

Podczas misji, na orbitę ma trafić łącznie 15 małych satelitów oraz 49 cubesatów. Należą one do 34 klientów pochodzących z 17 krajów świata.

Źródło: Spaceflight SSO-A

Gdy wszystkie ładunki znalazły się w docelowym miejscu – w bazie Sił Powietrznych USA w Vandenbergu (Kalifornia), okazało się, że SpaceX musi dokonać dodatkowego przeglądu rakiety. Opóźniło to start misji o kilka dni, do 28 listopada. W trakcie pisania tego artykułu dowiedziałem się, iż z powodu trudnych warunków pogodowych misja została przeniesiona na 1 grudnia 2018 roku. Ciekawe, czy polscy studenci, którzy udali się do Stanów Zjednoczonych w celu obejrzenia startu PW-Sata2 doczekają tego – bez wątpienia dla nich emocjonującego – wydarzenia.

Jednym z ciekawszych ładunków misji SSO-A jest orbitalny reflektor. Nazwany jako „pierwsza wystawa sztuki w kosmosie”, projekt o wartości 1,3 miliona dolarów jest niczym innym, jak niewielkim obiektem zdolnym do odbijania dużej ilości promieni słonecznych w kierunku Ziemi. Całość została zaprojektowana przez Trevora Paglena i wystawiona przez Muzeum Sztuki w Nevadzie. Gdy reflektor znajdzie się na orbicie, od czasu do czasu (gdy promienie świetlne padną na obiekt i odbiją się pod odpowiednim kątem) widoczny będzie na nocnym niebie jako smuga szybko przemieszczającego się światła. Podobnie do popularnych flar Iridium.

Osobiście jestem sceptycznie nastawiony do wysyłania „kul dyskotekowych” na orbitę okołoziemską. O ile problemem nie jest postępujące zaśmiecanie przestrzeni kosmicznej (co samo w sobie jest bardziej skomplikowane), ponieważ obiekt i tak w ciągu kilku miesięcy zdeorbituje, tak kolejne latające świecidełko może utrudniać pracę astronomom. Czy nasze piękne, zdobiące nocne niebo gwiazdy przestają nam wystarczać i sami musimy je uatrakcyjniać?

Orbitalna szklarnia w drodze na Marsa

Zaprojektowany przez Niemiecką Agencję Kosmiczną (DLR) Eu:CROPIS jest sondą, na pokładzie której znajdują się dwie szklarnie. Eksperyment pozwoli sprawdzić, jak rośliny mogą sobie poradzić w środowisku marsjańskim i księżycowym.

Początkowo, przez okres sześciu miesięcy,  Eu:CROPIS będzie obracał się z odpowiednią prędkością na wysokości 600 kilometrów. Pozwoli to zasymulować grawitację panującą na powierzchni Księżyca. Następnie parametry zostaną zmienione tak, aby wewnątrz szklarni panowało przyciąganie podobne do przyciągania obecnego na Czerwonej Planecie. Podczas eksperymentu nasiona pomidorów będą kiełkować i wydawać plony pod czujnym okiem 16 kamer.

Źródło: DLR

Uprawa pomidorów we własnym ogródku często kończy się marnym lub całkowitym brakiem owoców. Hodowla roślin w przestrzeni kosmicznej z całą pewnością nie jest łatwiejsza. Dlatego też, na pokładzie sondy, wewnątrz specjalnego filtru, znajdzie się kolonia mikroorganizmów zamieszkujących, która zamieni syntetyczny mocz w łatwo przyswajalne nawozy dla pomidorów. Po drugie, jednokomórkowy organizm, Euglena, zabezpieczy uprawę przed powstawaniem nadmiernych ilości amoniaku oraz dostarczy pomidorom tlen tlen. Lampa LED umożliwi zasymulowanie rytmu dzień/noc, jakiego wymagają nasiona eugleny i pomidorów.

Polski satelita

Wypadałoby poświęcić parę linijek polskiemu ładunkowi na pokładzie Falcona 9. Satelita PW-Sat2 został zaprojektowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego (SKA) Politechniki Warszawskiej. Celem projektu jest przetestowanie innowacyjnej technologii systemu deorbitacji, pozwalającej skrócić proces usuwania z orbity satelitów po zakończeniu ich misji z ponad 20 lat do zaledwie kilku miesięcy.

Opracowany przez studentów eksperyment opiera się na wykorzystaniu kwadratowego żagla deorbitacyjnego o powierzchni 4 m², który zwinięty zmieści się w objętości ok. 600 ml (czyli ¼ całego satelity). Dokładnie 40 dni po wyniesieniu satelity PW-Sat2 na orbitę, żagiel zostanie otwarty. Zwiększony opór aerodynamiczny spowoduje drastyczne obniżenie orbity, a w konsekwencji spalenie satelity w atmosferze Ziemi w ciągu kilku miesięcy.

PW-Sat2 jest CubeSatem i ma kształt prostopadłościanu o wymiarach 10x10x22 cm, wewnątrz którego zamontowano żagiel deorbitacyjny, czujnik Słońca oraz szereg innych eksperymentów. Nad pracą całego satelity będzie panował komputer pokładowy, którego oprogramowanie napisali członkowie zespołu, a zasilanie satelity będzie kontrolował zaprojektowany przez studentów układ. Dwie kamery zarejestrują otwarcie żagla, zaś sygnały radiowe nadawane z systemu komunikacji będą mogli odbierać radioamatorzy z całego świata. 

Historyczny lot Falcona 9

W 2018 roku, jak do tej pory, SpaceX wystrzeliło 12 przetestowanych w locie pierwszych stopni rakiet oraz 6 nowych. W zaledwie 3 lata od pierwszego udanego lądowania, liczba wystrzelonych dwukrotnie rakiet jest dwa razy wyższa od startów nowych! Wydawać by się mogło, że zbliżająca się misja zakończy się kolejnym udanym lądowaniem. Nic niezwykłego, prawda? Zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, co jest poniekąd sukcesem SpaceX. Elon Musk wspominał przed laty, że lądowania rakiet i ich ponowne starty muszą stać się rutyną. Podobnie jak w przypadku samolotów. Tak się właśnie dzieje.

Źródło: Flickr SpaceX

Nadchodzący start jest historyczny, ponieważ po raz pierwszy booster Falcona 9 zostanie wykorzystany po raz trzeci. Dotychczasowy rekord wynosi tylko dwa loty, ale ta liczba powinna zacząć szybko wzrastać począwszy od najbliższej misji. Rakieta w wersji Block 5, która umożliwia przeprowadzanie wielu startów, zadebiutowała stosunkowo niedawno. Poprawki i modyfikacje w niej wprowadzone zostały opracowane na bazie doświadczeń z odzysku starszych wersji rakiety.

Jeśli lądowanie zakończy się sukcesem, możemy się spodziewać, że w niedalekiej przyszłości zostanie wykorzystana po raz czwarty. Start planowany jest obecnie na 1 grudnia 2018, 19:32 czasu polskiego. Link do transmisji na żywo udostępnię kilka godzin przed startem na fanpage’u Kosmicznej Propagandy.

 

Źródła: Universetoday, SpaceX.com.pl, DLR

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
3