Relacja z targów ILA Berlin Air Show 2018

ILA Berlin Air Show 2018, czyli kolejna edycja jednych z największych i najstarszych targów aeronautycznych na świecie. Tak się złożyło, że podczas wczorajszego otwarcia ILA, przeprowadzony został start rakiety Rokot z misją Sentinel-3B z kosmodromu Plesieck, znajdującego się około 1000 km na północ od Moskwy. Europejska Agencja Kosmiczna  (ESA) zorganizowała z tej okazji specjalne wydarzenie, połączone ze wspólnym oglądaniem startu wraz z innymi przedstawicielami i osobistościami. Udało mi się otrzymać zaproszenie na owo wydarzenie i bilet umożliwiający swobodne poruszanie się po wszystkich wystawach ILA. Teraz chętnie podzielę się moimi wrażeniami i kilkoma zdjęciami.

Moim celem było dotarcie na miejsce jak najwcześniej rano, ponieważ na godzinę 11:00 przewidziana została konferencja dotycząca misji Gaia, która swoją drogą opóźniła się o kilka minut, ale była niezwykle ciekawa. Może to tylko moje odczucie, bo był to mój pierwszy raz na „takim wydarzeniu”. Niemniej jednak, przyjemnie było zobaczyć Jana Wörnera (dyrektora generalnego ESA) i kilku naukowców tłumaczących wyniki najnowszych badań i przedstawiających piękne mapy Drogi Mlecznej. Myślę, że dobrym pomysłem będzie napisanie na ten temat osobnego artykułu. Na koniec konferencji można było zadawać pytania, a każdy z uczestników dostał uroczą przypinkę z wizerunkiem sondy Gaia.

Zdjęcie z konferencji poświęconej misji Gaia

Konferencja miała miejsce w hali poświęconej astronomii i podbojom kosmicznym. Szczerze mówiąc była to najładniej przygotowana hala ze wszystkich. Nie dlatego, że stawiam kosmos ponad inne, obecne na ILA dziedziny, ale z tego względu, że miała całkiem elegancki styl (czarne ściany i lustra). Pozostałe hale nie różniły się zbytnio między sobą wystrojem. Warto też dodać, że ogromny silnik Vulcain 2, który napędza Ariane 5 został wystawiony w centrum pawilonu. I nie była to zwykła, mała makieta, tylko prawdziwych rozmiarów silnik! Na żywo robi duże wrażenie.

Silnik Vulcain II

Ponad głowami zawieszony został pomniejszony model kapsuły Orion. Europejska Agencja Kosmiczna pracuje nad systemem podtrzymywania życia, który zostanie wykorzystany podczas załogowych lotów Oriona.

Kapsuła Orion

Chyba największą uwagę (w moim przypadku) przykuł jednak model marsjańskiego łazika ESA, który już wkrótce poleci na Czerwoną Planetę w poszukiwaniu śladów życia. Łazik Curiosity, Opportunity i Spirit nie skupiały się na tej niezwykle ważnej kwestii. Śmiem więc twierdzić, że misja europejskiego robota będzie dużo ciekawsza i bardziej ekscytująca. Odkrycie śladów organizmów żywych na Marsie byłoby silnym dowodem na to, że życie we Wszechświecie (choćby w formie mikrobów) jest powszechne. Start misji jest obecnie planowany na 2020 rok.

Łazik ExoMars

Niemiecka Agencja Kosmiczna (DLR) przygotowała ciekawą wystawę, która została poświęcona przyszłym pojazdom kosmicznym. Zaciekawił mnie model „SpaceLiner”, który przedstawia w pełni wielokrotnego użytku środek transportu, pozwalający również na transport pasażerów pomiędzy różnymi punktami na Ziemi. Brzmi znajomo?

SpaceLiner od DLR

Idąc dalej śladem pojazdów wielokrotnego użytku, CNES (Francuska Agencja Kosmiczna) zaprezentowała model Callisto. Jest to w pewnym sensie odpowiedź na działania SpaceX, a rozwój projektu może doprowadzić w przyszłości do powstania następcy rakiet Ariane. Więcej o projekcie Callisto tutaj. Widoczne w tle stanowisko Arianespace było świetnie przygotowane. Ładnie przeszklone modele rakiet i mili przedstawiciele robili dobre wrażenie. Starsza Pani zaproponowała mi uczestnictwo w jakiejś konferencji, ale odbywała się ona w czasie, gdy miała trwać konferencja poświęcona misji Sentinel-3B. Może za rok.

Rakieta Callisto

Na samym końcu hali znajdowało się spore stanowisko Roskosmosu. Rosjanie wyświetlali na wielkim ekranie wizualizacje czegoś w rodzaju wahadłowca, który ląduje na Marsie i inne wizje podboju przestrzeni kosmicznej. Na stanowisku znalazło się również miejsce na mały model rakiety Angara i kilka silników (słynny RD-180) w nieco pomniejszonej skali. Co ciekawe, w pobliżu obecna była Ukraina ze swoim przemysłem kosmicznym. Wystawione na widok zostały tam również silniki z serii RD i kilka modeli rakiet, których zdjęć nie posiadam.

POLSY nie było w hali kosmicznej. Przedstawiciele Polski byli obecni w hali poświęconej militariom, gdzie jedna z osób reprezentowała Polską Agencję Kosmiczną. Udało mi się chwilę porozmawiać i zdobyć smycz – cel osiągnięty.

Wracając do hali poświęconej przemysłowi kosmicznemu, warto wspomnieć o obecności Japońskiej Agencji Kosmicznej (JAXA) z ogromnym modelem sondy Hayabusa 2. Niestety, telefon odmówił posłuszeństwa, a w okolicy nie było ani jednego gniazdka. Udało mi się za to sfotografować lądownik i łazik księżycowy od Audi, Vodafone i PT Scientist, a nawet uciąć krótką pogawędkę z ich przedstawicielem. Przemiły pan potwierdził, że wszystko jest na dobrej drodze, aby misja wystartowała pod koniec 2019 roku przy wykorzystaniu rakiety Falcon 9. Więcej o projekcie tutaj.

Poza tym, udało mi się natrafić na model Skylona, Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, następcy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, sondy ExoMars, ISS, rakiety Vega na stanowisku Włoskiej Agencji Kosmicznej (ASI) i przekrój badawczej stacji antarktycznej Concordia. Przez cały dzień na dworze odbywały się miłe dla oka pokazy lotnicze i można było wsiąść do myśliwca Typhoon, aby chociaż przez chwilę poczuć się jak Czerwony Baron.

Wszystkie wystawy miały być tylko dodatkiem do głównego wydarzenia, jakim był start misji Sentinel-3B i związany z tym event. W mailu powiedziano nam, że zaproszeni mają się stawić o 17:00 CEST obok wielkiego modelu rakiety Ariane 6. Ku mojemu zaskoczeniu, grupa nie była zbyt wielka (około 20 osób). Po krótkim przywitaniu i zapoznaniu, udaliśmy się do środka, gdzie otrzymaliśmy paczki, pomarańczowe koszulki, długopisy i notesy. Następnie przemieściliśmy się do pomieszczenia na piętrze, które znajdowało się w sali kosmicznej. Dostaliśmy napoje, przekąski i najważniejsze – dostęp do gniazdek. Gdy telefony większości uczestników zostały już podłączone, do pokoju wkroczyło trzech panów. Wśród nich był między innymi Josef Aschbacher, Dyrektor Programów Obserwacji Ziemi (EOP). Spotkanie z nimi zostało przeprowadzone w dużo luźniejszej atmosferze, niż mogłoby się wydawać. Josef Aschbacher przypomniał cel programu Sentinel i opisał przeprowadzane przez satelity badania. Następnie otrzymaliśmy możliwość zadawania pytań. Nie, z mojej strony żadne się nie pojawiło, ale myślę, że następnym razem coś wymyślę, albo zapytam was, to mi pomożecie, prawda? Co prawda, przeszło mi jedno pytanie przez myśl. Dlaczego satelity do obserwacji Ziemi są wysyłane na rakiecie, którą napędza silnik wykorzystujący silnie toksyczną hydrazynę? Z pewnością ze względów finansowych, ale ciekawie byłoby poznać stanowisko dyrektora EOP.

Po spotkaniu udaliśmy się wszyscy na dół. Wydarzenie zostało przeprowadzone w tym samym miejscu, w którym odbył się przegląd misji Gaia kilka godzin wcześniej. Trzeba przyznać, że całość została bardzo elegancko zorganizowana. Na miejscu obecny był ponownie Jan Wörner i cała masa innych osób, których imion nie pamiętam. Relacja rozpoczęła się około godzinę przed startem. Mimo to, oczekiwanie było całkiem przyjemne, ponieważ na scenie pojawiali się różni naukowcy i pracownicy ESA informujący o aktualnym stanie misji, czy też dotychczasowych dokonaniach satelitów Sentinel – największego programu badawczego Ziemi.

Start satelity Sentinel-3B

O godzinie 19:57 rakieta Rokot wystartowała i wyniosła satelitę Sentinel-3B na orbitę okołoziemską. Sam start, jak to w przypadku rosyjskich rakiet bywa, nie był zbyt ekscytujący. Kilka sekund po wystartowaniu rakiety z silosu (Rokot jest przerobionym międzykontynentalnym pociskiem balistycznym UR-100N), zamiast lecącej rakiety pokazano symulację komputerową, co oczywiście nie robi już takiego wrażenia. Zarządzona została godzinna przerwa, podczas której można było wypić troszkę szampana i poczęstować się przekąskami. Około godziny 21:00, gdy miał zostać odebrany sygnał od satelity, wszyscy wrócili na swoje miejsca. Dla mnie całość skończyła się około 20:30. W przypadku pozostania do godziny 21:30, kiedy to miał nastąpić koniec wydarzenia, uciekł by mi mój transport do domu. Nie pozostało mi nic innego, jak pożegnać się z pozostałymi członkami grupy i podziękować za zaproszenie.

Ogólnie wyjazd oceniam na plus. Udało mi się poznać kilka zafascynowanych kosmosem osób, szczególnie z grup, które pochodzą z Francji, Anglii i Włoch. Widok wielkiego rakietowego silnika na własne oczy, udział w konferencji poświęconej nowym odkryciom astronomicznym i możliwość zagłębienia się w sektor kosmiczny były czymś niezwykle przyjemnym. Mam nadzieję, że wkrótce pojawią się nowe konferencje i podobne wydarzenia, na które będzie można się zgłosić. Następnym razem planuję też zostać dłużej niż jeden dzień ♥

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych. Prowadzę Kosmiczną Propagandę oraz piszę artykuły dla kilku innych stron.
0