W ostatnich latach powstało sporo firm interesujących się wynoszeniem małych ładunków i eksploracją przestrzeni kosmicznej. Między innymi Firefly, Axiom Space, Astrobotic Technology oraz przede wszystkim – Rocket Lab, które odniosło jak do tej pory największy sukces. O czarnym Electronie startującym z wybrzeża Nowej Zelandii słyszał już niemal każdy. Relativity Space jest jedną z firm tzw. “NewSpace”, o której jest stosunkowo cicho. Ostatnie decyzje wspomnianej firmy oraz plany na przyszłość powodują, że może to się szybko zmienić.

Jeśli SpaceX zrewolucjonizowało przemysł kosmiczny, ewentualny sukces Relativity Space sprawiłby, że technologia budowy rakiet zostałaby wyniesiona na jeszcze wyższy, godny XXII wieku poziom. Firma planuje bowiem, aby jej rakiety powstawały niemal w całości przy wykorzystaniu druku 3D. Maszyna-drukarka “Stargate” ma być w stanie zastąpić całą fabrykę i skomplikowaną linię produkcyjną. Cel? Obniżenie kosztów i niezwykle krótki czas budowy pojedynczego egzemplarza rakiety “Terran 1” wynoszący 60 dni.

Przyszłość, czyli automatyzacja

Relativity Space zostało założone w 2015 roku przez Jordana Noone (były pracownik SpaceX) i Tima Ellisa (były pracownik Blue Origin, firmy zajmującej się wysyłaniem manekinów na suborbitalne loty). Obaj młodzi, bo poniżej 25 roku życia, pełni zapału i ambicji zauważyli, iż proces budowy rakiet jest zbyt skomplikowany i czasochłonny. Należy coś z tym zrobić. Ich odpowiedzią na ten fakt, jest właśnie Relativity Space i plan budowy rakiet za pomocą druku 3D

Firma mówi o sobie, że jest pierwszą autonomiczną fabryką rakiet na świecie. Jej wizją jest zwiększenie możliwości ludzkiej ekspansji w kosmosie począwszy od szybkiej budowy tanich rakiet. Projekt pojazdu Terran 1 zakłada użycie 100 razy mniejszej liczby części niż w przypadku tradycyjnych rakiet, wykorzystanie radykalnie prostego łańcuchu dostaw, co w całości przełożyć się ma na gotową rakietę zbudowaną od zera w ciągu dwóch miesięcy. 

Jak osiągnąć coś tak skomplikowanego i tak bardzo zahaczającego o Sci-Fi? Druk 3D nie jest nową technologią i dość dobrze poznaną przez ludzi, wykorzystywaną obecnie w niemal wszędzie. Jedna z drukarek znajduje się nawet na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Aczkolwiek, zbudować za pomocą drukarki 3D Twój ambitny projekt oparty o Arduino to jedno, a w pełnoprawną rakietę to drugie i na pierwszy rzut oka niemożliwe. W zrealizowaniu tego celu ma pomóc maszyna Stargate.

Największe na świecie drukarki 3D drukujące z metalu. Na potrzeby fabryki, Relativity Space opracowało specjalne stopy, które przystosowane zostały specjalnie do maszyn Stargate. Jak wiemy, kosmiczny sprzęt charakteryzować musi się niebywałą wytrzymałością i odpornością na warunki zewnętrzne. Każda wydrukowana część przechodzi przez inspekcje zanim zostanie zatwierdzona jako gotowa do lotu. A przynajmniej tak informuje firma na swojej stronie. Bo jak do tej pory, pierwszy lot rakiety Terran planowany jest na przyszły rok. Firma jest jednak pewna swego i zapowiada, że maszyny Stargate za 20 lat okupować będą fabryki na całym świecie. Co więcej, Relativity idzie o krok (jeśli nie skok) do przodu i mówi, że w przyszłości planuje budowę fabryki rakiet na Marsie

Przyznam, że imponuje mi odwaga i pewność siebie z jaką Relativity Space mówi o planach na przyszłość. Wydrukowanie rakiety to skomplikowana sprawa, której jak dotąd nikt się nie podjął. Nie mówię tu o drukowaniu pojedynczych elementów czy nawet silników. Oni chcą wydrukować niemal całą rakietę. Nie wspominam już o przebąkiwaniu o fabryce rakiet na Marsie. To daleka przyszłość i pewnie marzenie, odległy cel założycieli firmy. Ale przecież to właśnie marzenia, pewność siebie i odwaga doprowadziły do tego, że SpaceX zrewolucjonizowało przemysł kosmiczny. Trzymam więc za Relativity Space kciuki. 

Terran

Rakieta Terran 1 stanowi bezpośrednią konkurencję rakiety Rocket Lab – Electron. Asem po stronie Relativity Space z pewnością ma być niesamowicie niska cena za start dzięki drukowaniu 3D i zaledwie 60 dni potrzebne na zbudowanie rakiety od zera. Terran posiada dwa stopnie, pierwszy napędzany dziewięcioma ( lenny ) silnikami Aeon, oraz drugi wyposażony w pojedynczy silnik o tej samej nazwie, przystosowany do działania w próżni.

Terran ma być w stanie dostarczyć 1250 kg na niską orbitę okołoziemską, oraz do 900 kg na orbitę SSO o wysokości 500 km. Koszt dedykowanego startu szacuje firma na 12 milionów dolarów. Silniki Aeon będą napędzane popularną ostatnio mieszanką metanu i tlenu. Jak do tej pory przeprowadzonych zostało ponad 200 odpaleń nowego silnika rakietowego. Dzięki technologii drukowania 3D, budowa kompletnego egzemplarza Aeona ma zająć tylko kilka dni. Liczba części z których się składa również została zmniejszona, w porównaniu z tradycyjnymi silnikami rakietowymi. Mniej części oznacza mniejsze prawdopodobieństwo, że coś się zepsuje. Jeśli plan się powiedzie, silniki Aeon mogą być naprawdę niezawodne.

Może trochę mnie poniosło z tą grafiką zapełniającą pół strony, ale inaczej mi się nie chce. Tutaj link do strony poświęconej rakiecie Terran, gdzie chętni znajdą bardziej techniczne właściwości pojazdu. Klik

Czy to ma szanse się udać?

Najlepszą i krótką odpowiedzią byłoby krótkie – nie wiem. Przemysł kosmiczny i rządzące nim prawa są tak nieprzewidywalne i brutalne, że to cud, iż SpaceX przetrwało młodzieńcze lata. Musk często o tym wspomina, nie dając przy tym malkontentom zapomnieć, że SPACE IS HARD.

Jako, że jestem młodym gnojem człowiekiem, ekscytują mnie innowacyjne i przełomowe pomysły, takie jak te prezentowane przez Relativity Space. Myślę, że jeśli firmie dopisze trochę, być może odrobinę więcej szczęścia, to istnieje szansa, że jej plan się powiedzie. Jeśli nie w całym, to przynajmniej w pewnym stopniu. Niewykluczone, że w czasie dalszego rozwijania technologii, Relativity przeredaguje swoje cele. Nie ma w tym oczywiście nic złego. Nieustanne testowanie, a następnie wyciąganie wniosków na podstawie płonących szczątków silników i rakiet to coś, rzekłbym, pięknego. Prawdziwy przykład technologicznej ewolucji dziejącej się w niebywałym tempie na naszych oczach.

Więc tak, nauka na własnych błędach, nieprzerwane innowacje i odrobina szczęścia mogą sprawić, że Relativity Space stanie się firmą przyszłości. A kto wie, być może w przyszłości rzeczywiście zbudują fabrykę rakiet na Marsie. Przypominam, że SpaceX również się śmiano. Nie uważam również, że Relativity jest jakiegoś rodzaju oszustwem. Za jej plecami stoją młodzi i ambitni inżynierowie, którzy zbierali doświadczenie w wielkich kosmicznych firmach. Działania Relativity jak najbardziej wskazują, że biorą się za przemysł kosmiczny na poważnie.

Informacje czerpałem z oficjalnej strony Relativity Space oraz portalu ArsTechnica. Odnośniki poniżej. 

Relativity Space, ArsTechnica

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
2