Kolejne, wielkie zwycięstwo SpaceX zbliża się wielkimi krokami. Pod koniec przyszłego miesiąca powinniśmy być świadkami wiekopomnego wydarzenia. Po niemal 10 latach przerwy, amerykańscy astronauci polecą w kosmos na pokładzie amerykańskiej rakiety, wystrzelonej z przylądka Cape Canaveral. Długo przyszło nam na ten moment czekać, ale wydaje się, że nic nie może już stanąć na przeszkodzie załogowej misji kapsuły Dragon 2. Elon Musk już za chwilę osiągnie kolejny postawiony przed sobą cel.

Smok w detalach

Prototyp załogowej kapsuły Dragon został zaprezentowany w 2012 roku. Zbudowany na podstawie wersji towarowej, która po raz pierwszy poleciała w kosmos w 2010 roku, nie zachwycał wyglądem. Ot, aluminiowa puszka z wystającymi po bokach silnikami SuperDraco. Dopiero w 2014 roku ujrzeliśmy makietę odpowiadającą obecnemu wyglądowi statku. Zgodnie z praktykowaną przez firmę zasadą – podbój kosmosu musi być sexy – kapsuła Dragon 2 urzekła swoim aerodynamicznym, smukłym wyglądem oraz nowatorskim podejściem do lądowania. Ostatecznie musimy się zadowolić prymitywnym wodowaniem na spadochronach, nie lądowaniem za pomocą silników SuperDraco, jak pierwotnie planowano. Niemniej jednak, Dragon 2 jest piękną ewolucją w świecie kapsuł kosmicznych. Technologicznym arcydziełem i pierwszym dużym krokiem w kierunku powstania turystyki kosmicznej  oraz zasiedlenia niskiej orbity okołoziemskiej na dużą skalę. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest fajna, ale stać nas na więcej.

 

Kapsuła kosmiczna Dragon 2 jest w stanie przetransportować z i do Stacji Kosmicznej siedmiu astronautów. Ciśnieniowa część pojazdu została przeznaczona zarówno do transportu ludzi, jak ładunków wrażliwych na środowisko zewnętrzne. Obiekty, którym obojętne, czy na zewnątrz panują kosmiczne warunki mogą być przewożone w bagażniku Dragona. Jest to również ta część statku, która może być wykorzystana tylko raz. Przed powrotem statku na Ziemię, bagażnik zakończy swoją przygodę płonąc w atmosferze. Osłona termiczna Dragona 2 (PICA-X v3) została przystosowana do wytrzymania ogromnych prędkości porównywalnych do tych, jakie pojazd osiągnąłby podczas powrotu z Czerwonej Planety. Oprócz tego, Dragon 2 został wyposażony w nowoczesne panele dotykowe (astronauci po raz pierwszy zasmakują XXI wieku)  oraz co najważniejsze – możliwość przerwania lotu w dowolnym momencie misji. Znajdujesz się na takiej i takiej orbicie, podczas gdy statek wykrywa problem zagrażający twojemu życiu? Nie ma problemu, pojazd bezpiecznie sprowadzi cię na Ziemię. W trakcie lotu w atmosferze, załoga będzie ubezpieczana przez potężne silniki SuperDraco (mające pierwotnie posłużyć do lądowania na lądzie). W wypadku niekontrolowanego i nagłego demontażu rakiety, kapsuła w ułamku milisekundy odpali silniki i oddali się na bezpieczną odległość od rakiety. System ratowania astronautów nie jest może czymś nowym w świecie przemysłu kosmicznego, ale jest zdecydowanie tym, czego brakowało na wyposażeniu słynnych wahadłowców. 

Tak, rosyjski wiekowy Sojuz też potrafi zadokować samemu i co więcej odbył wiele udanych lotów do ISS. Po co więc zmieniać coś, co działa? 

Dragon Sojuz
8,1 metra wysokości 7,5 metra wysokości
3,5 metra szerokości 2,2 metra szerokości
9,5 tony masy bez ładunku 7,1 tony masy bez ładunku
do 7 astronautów na pokładzie do 3 astronautów na pokładzie
10 m³ pojemności + 14 m³ w bagażniku 8,5 m³ pojemności
wielokrotnego użytku jednorazowy

Być może zabrzmi to idiotycznie, ale Dragon 2 (oprócz faktu, że został wyposażony w nowszą technologię, może zabrać większą ilość astronautów i posiada okazalszą przestrzeń ładunkową) jest również lepszy, bo amerykański. Źle się dzieje na świecie, jeśli tylko jedno państwo spośród niemal 200 może regularnie wysyłać przedstawicieli łysych małp w kosmos. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, iż kraj, który niegdyś postawił człowieka na księżycu również utracił zdolność do załogowych w przestrzeń kosmiczną, należy postawić sobie pytanie, gdzie popełniliśmy błąd? 

Jeśli nie powstają żadne innowacje, kurczowo trzymamy się “starych” i sprawdzonych technologii, zawodzimy jako ludzkość. Nasze miejsce jest wśród gwiazd. Wiemy o tym nie od dziś. Od tysięcy lat spoglądamy w nocne niebo i zastanawiamy się, co oddalone o tysiące lat świetlnych gwiazdy skrywają. Często zapominamy o tym – o naszym miejscu we Wszechświecie. Chcemy odwiedzić obce układy planetarne? Korzystając pół wieku z wątpliwej jakości Sojuza, spawanego przez pijanego Saszę, tego nie osiągniemy. 

Oczywiście, Dragonem na Marsa nie polecimy. Aczkolwiek, kilka lat temu planowano misję “Red Dragon“, w ramach której, kapsuła miała zostać przystosowana do wylądowania za pomocą silników Super Draco na powierzchni Czerwonej Planety. Na pokładzie statku miały znaleźć się liczne instrumenty badawcze, mające umożliwić lepsze poznanie celu podróży Elona Muska. Ostatecznie plany zostały porzucone, stwierdzono, iż lepszą decyzją będzie skupienie się na budowie następcy Falcona 9 i Heavy. Załogowy “Smok” pomoże nam zwiększyć naszą obecność na niskiej orbicie okołoziemskiej. 

W ten sposób miał dotrzeć Red Dragon na Marsa

Pierwszy lot w kosmos

Swój pierwszy lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną, załogowy Dragon odbył w 2 marca 2019 roku. Kapsuła kosmiczna testowała podejście i zautomatyzowane procedury dokowania z ISS. Pozostawała w doku do 8 marca 2019 roku, a następnie przeprowadzone zostały etapy ponownego wejścia na samodzielną orbitę. Systemy podtrzymywania życia były monitorowane przez cały czas trwania lotu testowego. Dragon wykonał swoje zadanie na szóstkę z plusem.

Następnie, 19 stycznia 2020 roku, przeprowadzony został test systemu ratującego życie astronautów podczas lotu w atmosferze. Statek wykorzystał silniki SuperDraco, aby w mgnieniu oka oddalić się na bezpieczną odległość od rakiety po tym, jak jej silniki zostały przedwcześnie wyłączone. Mniejsze silniki Draco zostały kolejno użyte do ustabilizowania trajektorii pojazdu. Dragon wpadł do oceanu i po raz kolejny wykonał swoją misję znakomicie.

17 kwietnia 2020 roku, ostateczna data startu załogowej misji Dragona 2 została potwierdzona. Start Falcona 9 z kapsułą załogową i dwoma astronautami – Douglasem Hurley’em oraz Robertem Behnken’em – zaplanowany został na 27 maja 2020 roku, na godzinę 22:32 czasu polskiego.

Sam start nie będzie różnił się niczym od tradycyjnego startu rakiety Falcon. Możemy być jednać pewni, że SpaceX zadba o medialną otoczkę wokół misji, godną kina akcji. Wiemy, że astronauci zostaną przetransportowani w kierunku stanowiska startowego za pomocą Tesli Model X. Dziesiątki kamer, wywiady, specjalne ujęcia – to wiekopomne wydarzenie w historii firmy zostanie z całą pewnością dobrze udokumentowane.

Dokowanie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej planowane jest na 28 maja 2020 roku. Misja potrwa od dwóch do trzech miesięcy. Ciekawostka, o której niemal zapomniałem. Przeznaczony do misji Falcon 9 udekorowany został ikonicznym, czerwonym logo NASA. To pierwszy raz od 1992 roku, kiedy to zostało ono po raz ostatni wykorzystane publicznie. Załogowy lot będzie również pierwszym, dwuosobowym amerykańskim lotem w kosmos od czerwca 1982 roku.

Inaczej niż w przypadku misji towarowych, tym razem pierwszy stopień Falcona 9 podejmie próbę lądowania na autonomicznej barce Of Course I Still Love You.

Serdecznie zachęcam do przeczytania artykułu o skafandrach SpaceX, które to zostaną wykorzystane w nadchodzącej misji. Link tutaj.

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
2