Dawno dawno temu, Sonda Voyager 2 przeleciała obok Neptuna. Uzyskane dzięki temu zdjęcia oraz dane do dziś są naszym najlepszym źródłem informacji na temat tego systemu. Nic dziwnego biorąc pod uwagę fakt, że Neptun znajduje się naprawdę daleko. Jest ostatnią znaną nam planetą Układu Słonecznego (sorry Pluton). Krąży wokół Słońca w odległości około trzydziestu jednostek astronomicznych. Misja Trident miałaby się jednak skupić nie na Neptunie, a na jego księżycu – Trytonie. Pozornie martwy i jałowy świat zdaje się bowiem skrywać więcej tajemnic niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. 

Na początek kilka faktów, aby przybliżyć czytelnikom omawiany obiekt westchnień astronomów. Tryton jako jedyny duży księżyc w całym Układzie Słonecznym porusza się ruchem wstecznym w stosunku do macierzystej planety. Pewnym jest więc, że nie powstał on na orbicie Neptuna. Prawa fizyki to wykluczają. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale się nie znam. Miejscem jego pochodzenia wydaje się być Pas Kuipera, skąd siły grawitacyjne gazowego giganta go przechwyciły. Ponieważ Tryton okrąża Neptuna w kierunku przeciwnym do obrotu osi planety, księżyc powoli wytraca energię i zwalnia. Wnioski nasuwają się więc same – za miliony lat, Neptun otaczać będzie piękny system pierścieni, podobnych do tych Saturna. Wielki plus dla potencjalnych ziemskich obserwatorów i minus dla Trytonian. 

Rozmiarami Tryton przypomina Plutona, a składem kulę lodu udekorowaną wybuchającymi kriowulkanami. Księżyc jest więc aktywny geologicznie, mimo iż temperatury na nim panujące należą do najniższych w Układzie Słonecznym. Najniższa zanotowana temperatura na powierzchni Trytona osiągnęła jakieś -240 stopni Celsjusza. A no i zapomniałem dodać. Tryton może się pochwalić pewnego rodzaju porami roku. Mianowicie, obrót księżyca jest zsynchronizowany z jego obiegiem wokół Neptuna – przez cały czas utrzymuje jedną część zwróconą w stronę planety. Jego równik jest prawie dokładnie wyrównany z jego płaszczyzną orbitalną. W chwili obecnej oś obrotu Trytona jest pochylona o około 40° w stosunku do płaszczyzny orbitalnej planety. Gdy Neptun krąży wokół Słońca, regiony polarne Trytona zmieniają się swoje położenie w kierunku Słońca, co powoduje zmiany sezonowe. 

Jak sami widzimy, Tryton sprawia wrażenie ciekawego obiektu badawczego. Podobnie pomyślało kilku amerykańskich naukowców w Jet Propulsion Laboratory (JPL) i zaprezentowało NASA koncepcję sondy kosmicznej Trident. Po polsku Trójząb. Neptun – Trójząb, rozumiecie? Heh. Głównym celem proponowanej misji miałoby być mapowanie powierzchni Trytona, analiza zachodzących procesów geologicznych oraz ustalenie, czy na księżycu znajduje się podpowierzchniowy ocean. Niestety nie planuje się, aby sonda weszła na orbitę księżyca. Odległość, w której Tryton się znajduje i technologiczne ograniczenia sprawiają, że wszystkie badania musiałyby zostać przeprowadzone podczas pojedynczego przelotu.  

Projekt misji został zgłoszony w ramach programu Discovery. Utworzony w 1992 roku program poskutkował przeprowadzeniem wielu interesujących misji, takich jak MESSENGER do Merkurego, czy niedawny InSight na Marsa. Obecnymi konkurentami sondy Trident są dwie misje do Wenus (VERITAS oraz DAVINCI+) i IVO, który miałby się zająć obserwacją wulkanów na Io. Ostateczna decyzja co do tego, która z misji zostanie przeprowadzona jako następna zostanie podjęta w przyszłym roku.

Tekst powstał z dedykacją dla Trytonian 

NASA

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
1