Pochodzący sprzed ponad dwóch miliardów lat krater uderzeniowy okazuje się być najstarszym znanym ludzkości kraterem pozostawionym przez obce ciało niebieskie. Naukowcy łączą uderzenie asteroidy z teorią “Ziemi śnieżki”, okresu podczas którego cała planeta miała znaleźć się w okowach lodu. Kolizja z dużą asteroidą mogła zakończyć to planetarne zlodowacenie.

Jak wszyscy ze szkoły podstawowej wiemy, Ziemia była w przeszłości częstym celem bombardowań. Młody Układ Słoneczny był chaotycznym miejscem. Asteroidy, planetozymale i inne śmieci znajdowały się na niestabilnych orbitach. Było ich tyle, że nierzadko kończyły swój krótki żywot w większych i mniejszych kolizjach z naszą planetą. Plusem kosmicznych kolizji jest fakt, że to właśnie dzięki nim na Ziemię mogła trafić woda, a kto wie, może nawet życie, jak sugeruje hipoteza Panspermii. Minęły miliardy lat, Ziemia przeszła przez wiele transformacji, zlodowaceń, zarosła zielskiem, a jakieś 70% powierzchni zalał ocean. Większość kraterów pochodzących z czasów wielkiego bombardowania zniknęła.

Krater Yarrabubba w zachodniej Australii rozciąga się na długości około 65 kilometrów. Od czasu jego odkrycia w 2003 roku naukowcy spekulowali, że jest to jeden z najstarszych kraterów meteorytowych na Ziemi. Teraz, zespół badaczy określił dokładny wiek krateru, sugerując, że ma on około 2,23 mld lat. Oficjalnie czyni to krater Yarrabubba najstarszym znanym kraterem na Ziemi, przewyższając wiek krateru Vredefort w Republice Południowej Afryki o około 200 milionów lat. 

Wyniki badań sugerują, że krater powstał pod koniec jednej z globalnych epok lodowcowych. Nie trudno się domyśleć, że tak potężna kolizja miała wpływ na ówczesny klimat. Naukowcy postanowili więc przeprowadzić komputerowe symulacje, aby lepiej poznać skutki tego uderzenia. Okazało się, że zderzenie asteroidy z pokrytą lodem Ziemią doprowadziło do odparowania wielkich ilości pary wodnej. Około 2% pary wodnej, która obecnie znajduje się w ziemskiej atmosferze. Para wodna jest potężnym gazem cieplarnianym, znacznie silniejszym niż dwutlenek węgla czy metan. Niewykluczone więc, że uwolnienie w krótkim czasie dużej ilości pary wodnej do atmosfery doprowadziło lub przyspieszyło ocieplanie planety. Efekt ten mógł doprowadzić do początku końca okresu zwanego “Ziemią śnieżką”. 

Hipoteza “Ziemi śmieszki” jest bardzo ciekawa. Sugeruje ona, że podczas jednego ze zlodowaceń, cała planeta została skuta lodem. Wskazywać ma na to fakt, iż wszystkie osady lądowe pochodzące sprzed 750 do 580 milionów lat zawierają ślady lodowca. Problem w tym, że część ówczesnego kontynentu zwanego Rodinią znajdowała się na równiku. Oznaczałoby to, że lądolód pokrył całą planetę. 

Źródło: astronomy.com

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
3