Obserwacja kuli ziemskiej z przestrzeni kosmicznej jest podobno niesamowitym przeżyciem zmieniającym pogląd na życie i nasze miejsce we Wszechświecie. Mówił już o tym Jurij Gagarin, pierwszy człowiek, który dotarł na orbitę okołoziemską i bezpiecznie wrócił na powierzchnię. Rosjanin zobaczył Ziemię jako całość, niepodzieloną przez sztucznie utworzone granice i wojny. W pewnym sensie, ujrzał utopijną wersję naszej cywilizacji. Wszelkiego rodzaju uniedogodnienia ukryte zostały pod warstwą chmur i innych składnych atmosfery. Pozornie prawdziwy obraz spokojnej planety mógłby służyć ludzkości za wzór, w kierunku którego powinniśmy zmierzać.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Idealnym tego przykładem jest obserwacja naszej planety. Nowy Jork widziany z ostatniego piętra Empire State Building może sprawiać za dnia wrażenie przytłaczającego, kiedy to tysiące żółtych taksówek stoi w zakorkowanym mieście, a ludzie niczym mrówki wędrują między biurami a najbliższymi restauracjami Starbucksa. Nocna gra świateł i spokój następujący po wcześniejszym rozgardiaszu musi być w pewnym sensie magiczny. To właśnie wtedy mieszkańcy i turyści mogą odetchnąć i przyjrzeć się potędze, jaką stworzyła cywilizacja.

Nowy Jork widziany z przestrzeni kosmicznej niemal zawsze wygląda tak samo. Nie licząc jakichś anomalii, rodzaju kilku Saudów decyduje się zakończyć życie swoje i tysięcy ludzi w efektownej katastrofie, której skutki widziane są z przestrzeni kosmicznej, obraz metropolii jest taki sam. Rozświetlony milionami świateł, przypomina nam o tym co dotychczas osiągnęliśmy i o naszym absurdalnie małym rozmiarze.

Aleksander von Humboldt wiedział, że zmiana perspektywy, z której obserwuje naturę jest ważna, aby lepiej zrozumiał otaczający go świat. Odrobinę zapomniany podróżnik, wspaniały myśliciel i przyrodnik zwiedził kawał świata. Wykonane przez niego opisy tysięcy roślin, zwierząt i formacji geologicznych zmieniły ówczesny stan wiedzy o świecie (okres działaności Humboldta przypada na koniec XVII i XVIII wieku). Podczas podróży po Ameryce Południowej, Humboldt wspiął się na wygasły wulkan Chimborazo, uważany w tamtych czasach za najwyższą górę planety. W pewnym sensie była to prawda, ponieważ jego szczyt jest najbardziej odległy od środka planety, z tego powodu, iż leży niemalże na równiku.

Humboldt (mimo iż do zdobycia szczytu pozostało mu niewiele, panujące warunki atmosferyczne mu to uniemożliwiły) ujrzał świat jako jedność. Głoszoną przez niego hipotezę, jakoby cała natura była ze sobą połączona zobaczył na własne oczy. Zainspirowany przeżyciem opublikował wiele dzieł, które wywarły ogromny wpływ na świat nauki. Ludzie zrozumieli, że cały świat stanowi jedność a człowiek jest jego częścią, a nie wykonawcą boskiego dzieła o specjalnym statusie. Jakieś 250 lat później, Gagarin ujrzał Ziemię z jeszcze wyższej perspektywy. Ujrzał jeden wielki organizm, niezachwiany działalnością człowieka.

Uważam, że coraz łatwiejszy dostęp do przestrzeni kosmicznej będzie miał wielki wpływ na ludzkość właśnie z tego względu. Być może to błaha nadzieja, ale jeśli wpływowi ludzie ujrzą planetę z perspektywy Gagarina i innych następujących po nim astronautów, czeka nas świetlana przyszłość. Sądzę, że wielu politykom przydałby się lot w kosmos (w dwie strony oczywiście), tak aby spojrzeli na “problemy” z innej perspektywy. Jeśli obraz Ziemi widzianej z kosmosu nie wywrze na nim żadnego wrażenia, moglibyśmy zafundować takiemu przypadkowi drugi lot, tym razem na orbitę okołosłoneczną i bez możliwości powrotu.

Bartosz Mejer Administrator
Popularyzator sektora kosmicznego w Polsce. Udzielam się głównie na tematy załogowej eksploracji kosmosu, kolonizacji Marsa oraz nowinek astrofizycznych.
4